Artykuły

„Jezu ufam Tobie”, czyli zawiła historia cudownego obrazu

 
historiaWizerunek Jezusa, z którego boku wypływają dwa promienie – krew i woda – zna każdy katolik. Większość z wierzących wie, że obraz został namalowany z polecenia samego Zbawiciela, które usłyszała Siostra Faustyna. Prawdopodobnie znacznie mniej osób zna całą historię obrazu.
 
Polecenie Jezusa
Ubrany w białą szatę Jezus podnosi prawą dłoń w geście błogosławieństwa. Lewą ręką wskazuje na swoje otwarte serce, z którego wydobywa się czerwony i niebieski promień. Obraz obecny, chyba w każdym, polskim kościele nie jest wcale tym, który jako pierwszy ujrzał światło dzienne.
 

Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział mi Jezus: wymaluj obraz według rysunku, który widzisz z podpisem: Jezu ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie. Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu na ziemi zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja sam bronić ją będę jako swej chwały.

Nakaz stworzenia obrazu Siostra Faustyna usłyszała 22 lutego 1931 roku, kiedy przebywała w płockim oddziale zakonu Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Zadanie zlecone prostej zakonnicy od Syna Bożego wprawiło ją w nie lada zakłopotanie. Mimo braku talentu plastycznego, Faustyna usiłowała odmalować ujrzaną wizję. Ze swoich prób zwierzyła się spowiednikowi. Ksiądz usiłował przekonać zakłopotaną siostrę, że ma malować obraz w duszy swojej. Niezrażona tłumaczeniem duchownego zakonnica uznała, że obraz musi powstać w graficznej formie.
 
Pierwszy portret
 
Siostra Faustyna została przeniesiona na placówkę w Wilnie. Tam poznała księdza Michała Sopoćkę, który zrozumiał dosłowność prośby przekazanej siostrze zakonnej przez Chrystusa. Gorliwy ksiądz uprosił cenionego i znanego w tamtym regionie malarza – Eugeniusza Kazimirowskiego, by przeniósł na płótno opis podyktowany przez mistyczkę. 2 stycznia 1934 roku artysta, po rozmowie z siostrą Kowalską, rozpoczął pracę nad obrazem. W czasie tworzenia wizerunku często odwiedzała go Siostra Faustyna, która wytykała błędy i zgłaszała poprawki. Współpraca między młodą mniszką i plastykiem najprawdopodobniej nie należała do najłatwiejszych. Ludzka ręka nie była w stanie odmalować nieziemskości wizji. Modelem pozującym do portretu był ksiądz Michał Sopoćko, ubrany w białą albę i przepasany sznur. Końcowy efekt nie spodobał się Siostrze. Jak twierdzili później świadkowie, miał ją doprowadzić nawet do łez zawodu.
 
Po wielu korektach i przemalowaniach obraz został w końcu umieszczony i pokazany wiernym w Ostrej Bramie w 1935 roku. Dzień prezentacji nie był przypadkowy – było to w czasie triduum przed Niedzielą Przewodnią z okazji Jubileuszu Odkupienia. W czasie uroczystego nabożeństwa, kiedy kapłan błogosławił zebranych wiernych unosząc Monstrancję, siostra Faustyna zobaczyła Jezusa (w takiej samej jak na obrazie pozie), który błogosławi świat.
 
Mimo uroczystej „inauguracji” obecności obrazu, płótno Jezu Ufam Tobie przez większość czasu było niedostępne dla wiernych. Przechowywano je w ciemnym korytarzu klasztoru Sióstr Bernardynek, czy w kościele św. Michała, gdzie ks. Sopoćko był rektorem, bywało też w kościele św. Ducha. W czasie II wojny światowej kult Miłosierdzia Bożego rozprzestrzeniał się dzięki licznym reprodukcjom malowidła, które rozpowszechniało Laboratorium Fotograficzne M. Nowickiego z Wilna.
 
portret1
 
 
Zmiany granic i pierwsza kopia
 
Po wojnie zmieniły się granice państwowe. Wilno nie należało już do terytorium Polski. W sierpniu 1947 roku ksiądz Sopoćko został wezwany przez Arcybiskupa Jałbrzykowskiego do Białegostoku, gdzie miał reorganizować seminarium duchowne. Kapłan bardzo chciał przywieźć z sobą obraz Jezu Ufam Tobie. W końcu pozostawił malowidło w miejscu jego powstania. Niestety Wilno znalazło się w bloku państw, które zakładały powszechną ateizację. Kościoły zostały zamknięte i zamienione w muzea, magazyny, czy obiekty wojskowe. Taki sam los spotkał kościół pod wezwaniem świętego Michała, w którym znajdowało się dzieło pędzla Kazimirowskiego. Przed zniszczeniem i profanacją uratowały je dwie kobiety - Janina Rodziewicz i Bronisława Miniotaite. Obydwie były gorliwymi wyznawczyniami kultu Bożego Miłosierdzia. Przechodząc obok zamienianego na budynek cywilny kościoła świętego Michała uprosiły pracujących tam robotników o wydanie obrazu. Tłumaczyły, że to rodzinna pamiątka. Po negocjacjach udało się im wykupić wizerunek Jezusa. Proceder został wykryty przez służby bezpieczeństwa (na szczęście malowidło udało się ukryć na strychu między belkami) i Janina Racewicz została skazana na 10 lat katorgi na Syberii (dzięki późniejszym amnestiom wyrok skrócono).

Przez cały okres nieobecności pani Racewicz obraz był przechowywany między belkami stropowymi. Złe warunki mocno naruszyły płótno. Renowację przeprowadziła, na przełomie 1955 i 1956 roku, znajoma konserwatorka sztuki Helena Szmigielska. W czasie prac artystka wykonała kopię, którą po dziś dzień zobaczyć można w kaplicy Sióstr Jezusa Miłosiernego w Wilnie — przy ulicy Rasu 6.

Janina Racewicz przekazała odnowiony obraz proboszczowi kościoła pw. Świętego Ducha — ks. Elertowi. Ksiądz nie był czcicielem Miłosierdzia, więc obraz powiesił na ścianie plebani. W czasie jednej z wizyt zauważył go ksiądz Józef Grasiewicz, który szukał jakiegoś obrazu do kościoła w Nowej Rudzie, gdzie był proboszczem. Grasiewicz znał osobiście Sopoćkę i historię malowidła. W Nowej Rudzie zawieszono obraz wysoko na ścianie oddzielającej prezbiterium od nawy głównej. Przy obrazie zaczęto odmawiać znaną na tych terenach koronkę i nowennę do Miłosierdzia Bożego. Na początku lat 70–tych kościół w Nowej Rudzie zamieniono w magazyn. Władze nakazały wywiezienie całego wyposażenia. Pozostał tylko obraz Jezu Ufam Tobie, bo…. był zawieszony zbyt wysoko i żadnemu z robotników nie chciało się po niego fatygować. Niepewny był losu obrazu, dlatego ksiądz Grasiewicz poprosił malarkę z Grodna, Marię Gawrosz, o zrobienie kopii. Pod osłoną nocy, jesienią 1985 roku dokonano zamiany obrazów i przewieziono pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego do remontowanego w tym czasie kościoła pod wezwaniem Świętego Ducha w Wilnie.
 
Krakowska wersja obrazu
 
W ogarniętej wojenną zawieruchą „polskiej” części kraju powstał kolejny obraz Jezu Ufam Tobie pędzla Adolfa Hyły, malowany przy udziale krakowskiego spowiednika Siostry Fausty - jezuity Józefa Andrasza. Początek lat 50–tych nie był łatwy dla kultu Jezusa Miłosiernego. Nie tylko ze względu na panujący ustrój, ale i na decyzję biskupów. Hierarchowie obawiali się „wprowadzenia” do kościołów wizerunku niepodpartego kościelnymi badaniami, opartego na wizji kobiety, która nie była nawet uznana za „sługę bożą”. Zwierzchnicy kościoła powoływali się na Stolicę Apostolską, która zaleciła daleko idącą ostrożność w tej materii. Obecnie obraz Adolfa Hyły znajduje się w Sanktuarium w Łagiewnikach. Jego kopie i reprodukcje można spotkać we wszystkich zakątkach świata, wszędzie tam, gdzie żyją i pracują czciciele Miłosierdzia Bożego.
 
portret2
 
 
Trzecia odsłona obrazu
 
W między czasie, w 1954 roku biskup Franciszek Barda zaproponował księdzu Sopoćce ogłoszenie konkursu na nowy obraz Jezusa Miłosiernego ukazującego się Apostołom w dniu zmartwychwstania i ustanowienia sakramentu pojednania. Spośród zgłoszonych do konkursu prac Artystyczna Komisja Arcybiskupia w Krakowie wybrała wizerunek autorstwa prof. Ludomira Ślendzińskiego, rektora Politechniki Krakowskiej, namalowany według wskazówek Michała Sopoćki. Obraz, bardzo zbliżony do dzieła Kazimirowskiego, ukazuje Zbawiciela wchodzącego przez zamknięte drzwi do Wieczernika. Jego prawa ręka błogosławi patrzącego, a lewa uchyla szatę w okolicy niewidocznego serca, skąd wychodzą dwa promienie: biały i czerwony. Teologiczne przesłanie przedstawienia jest takie, jak zapisała Faustyna w swoim „Dzienniczku”: blady promień oznacza Wodę, która usprawiedliwia dusze; czerwony oznacza Krew, która jest życiem dusz (...) Te dwa promienie wyszły z wnętrzności Miłosierdzia mojego wówczas, kiedy Konające Serce Moje zostało włócznią otwarte na krzyżu. Ksiądz Sopoćko, idąc za nauką Ojców Kościoła, widzi w nich symbol sakramentów świętych. Blady promień to usprawiedliwienie w sakramencie chrztu i pokuty, natomiast czerwony oznacza pozostałe sakramenty, umacniające i wzbogacające życie Boże w duszy.
 
portret3
 
Zezwolenia i zakazy kultu
 
5 października 1954 roku Główna Komisja Episkopatu zatwierdziła wizerunek namalowany przez Ślendzińskiego do kultu w całej Polsce. Mimo licznych zabiegów ks. Michała Sopoćki obrazy Jezusa Miłosiernego pędzla Ślendzińskiego nie zostały upowszechnione. Pięć lat później wydana została Notyfikacja zabraniająca szerzenia kultu Miłosierdzia Bożego w formach przekazanych przez Siostrę Faustynę. Dokument pozostawił roztropności duszpasterzy kwestię usuwania z kościołów obrazów Jezusa Miłosiernego. Pomni na zalecenia hierarchów księża wynosili z kościoła wizerunki Jezusa Miłosiernego. Praktyka ta nie dotyczyła jednak wszystkich duchownych, bywały parafie, gdzie reprodukcję zostawiano, a wierni nadal przed nimi się modlili. W latach 60–tych obraz Jezu Ufam Tobie autorstwa Ślendzińskiego trafił do biskupa Zbigniewa Kraszewskiego, który umieścił go w seminarium duchownym. Z kaplicy seminaryjnej w Warszawie trafił do gabinetu biskupiego. Ksiądz Sopoćko rozpoczął starania o udostępnienie malowidła wiernym. Starania spowiednika świętej Faustyny nie przynosiły rezultatów. W pokoju biskupim w 1989 roku obraz zobaczył o. Zdzisław Pałubicki, który za punkt honoru postawił sobie oddanie wizerunku Jezusa wiernym. 24 czerwca 1993 dzieło trafiło do kaliskiego kościoła. Obecnie znajdu je się z kaplicy Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Warszawie na Grochowie (ul. Hetmańska 44).
 
Czwarty wariant płótna
 
W centrum kultu Miłosierdzia Bożego w krakowskich Łagiewnikach nie mogło zabraknąć wizerunku Jezusa z dwoma promieniami wydobywającymi się z serca. W ołtarzu głównym znajduje się obraz Jezu Ufam Tobie pędzla Jana Chrząszcza.
 
portret4

 

 

 

źródłó: Frańciszkańska3.pl

Proszę się zalogować aby dodać komentarz