Klub Książki Tolle.pl

Słów kilka o tym, jak Bóg daje ludziom nowe życie z wiary.

Administrator

Pomimo złości na Boga ciągle się modliłam

walkaWitam. Chciałabym podzielić się z Wami moim świadectwem, które obiecałam Matce Bożej, ale może zacznę od początku. Robert jest moim największym darem jaki dostałam od Boga, na początku było między nami idealnie, ale gdy wdarła się nieczystość to wszystko zaczęło się sypać. Byliśmy blisko, a za razem bardzo daleko od siebie… Próbowaliśmy z tym walczyć, ale bardzo często upadaliśmy, oddalało nas to bardzo od siebie.Końcem listopada zostawił mnie.Wcześniej już kilka razy się rozstawaliśmy, ale po kilku dniach wracaliśmy do siebie. Tym razem czułam, że to tak szybko się ułoży. Czułam się fatalnie… zamknęłam się w sobie, nie byłam w stanie z nikim rozmawiać. Byłam tak bardzo zła na Boga, że dał mi miłość, a teraz od tak sobie ją zabrał.

Oceń ten wpis:
Administrator

Więzienie bez krat i łańcuchów

img 1545Po pewnym czasie do mojego domu zawitali… świadkowie Jehowy. Zaimponowali mi znajomością Pisma Świętego, otwartością, elegancją i – jak mi się wówczas wydawało – życzliwością

Byłam 13 lat poza Kościołem katolickim w organizacji Świadków Jehowy – zatrzymana w więzieniu bez krat i bez łańcuchów, jak mówi Księga Mądrości (17,15). Tym, co mnie tam trzymało, był strach, który myliłam z miłością do Boga i Jego przykazań. Strach potęgowany przez czasopisma i pozycje książkowe wydawane przez Towarzystwo Biblijne i Traktatowe „Strażnica”. Dobrze napisał pan Tadeusz Kunda, autor godnej polecenia książki pt. Spór o Boże Imię, broniącej prawd wiary katolickiej, że periodyk „Strażnica” powinien tak naprawdę nazywać się „Strasznica”, ponieważ straszy, poraża, wręcz paraliżuje władze umysłowe, które poddają się pod panowanie fałszywych nauczycieli (por. Mt 24,23-28).

Oceń ten wpis:
Administrator

Sztuki walki to nie tylko sport

sztuki walkiTrening sztuk walki to ćwiczenie w sobie energii magnetycznej, która ma wchłonąć drugiego takim, jakim jest. W mgnieniu oka skontroluj wrogi umysł i poprowadź go zgodnie ze swą wolą: prosto, w bok lub w dowolnym kierunku. Wejdź głęboko, tak mentalnie, jaki i fizycznie, przekształć swe ciało w prawdziwy miecz i pokonaj przeciwnika. Łączyć się muszą w jedną zespoloną siłę.
Mistrz Morihei Ueshiba, twórca sztuki aikido

Wschodnie sztuki walki to nie tylko sport. Za karate, kung fu czy aikido kryje się cały system filozoficzno-duchowy, obcy kulturze chrześcijańskiej...

Oceń ten wpis:
Administrator

Od playboya do Bożego faceta

eduardo verasteguiEduardo Verastegui, młody latynoski piosenkarz, model, playboy i aktor, był na najlepszej drodze do sukcesu. Znany z romantycznych telenoweli w całej swojej ojczyźnie, Meksyku, dotarł do Hollywood, miasta marzeń, gdzie jego kariera nabierała rumieńców. Uroda pomagała mu w promowaniu wizerunku – jego zdjęcia trafiały na pierwsze strony magazynów na całym świecie, rozbudzając pożądanie tysięcy młodych kobiet. Role w serialach i filmach hollywoodzkich (Eduardo odgrywał najczęściej przystojnych amantów lub degeneratów – bandytów, kryminalistów, złodziei, podrywaczy) przysparzały mu rzesze kolejnych wielbicieli na całym świecie. Miał wszystko – kasę, sławę, kobiety, własny 20-osobowy zespół ludzi w Hollywood pracujący na jego sukces. Dniami ciężko pracował, a wieczorami prowadził hulaszcze życie gwiazdy (imprezy, alkohol, seks). Osiągnął wszystko, o czym mógł tylko zamarzyć, lecz, o dziwo, nie czuł się szczęśliwy. Zamiast poczucia spełnienia ogarniała go pustka, zamiast radości – niepokój.

Rodzice Eduarda, pobożni meksykańscy katolicy, widzieli, że ich synowi groziło niebezpieczeństwo ciała i duszy. Matka obawiała się najgorszego – jej ukochany syn prowadzący tak rozwiązłe życie może trafić do więzienia, ulec ciężkiemu wypadkowi, zginąć tragicznie, a co najgorsze, utracić życie wieczne i na wieki się potępić. Kierowała do niego swoje ostrzeżenia, prosiła, aby żył po chrześcijańsku, lecz ten za nic miał jej prośby. Kobieta nie ustępowała. Skoro nieskuteczne były jej słowa, efekt mogły przynieść już jedynie jej żarliwe modlitwy do Matki Bożej z Guadalupe. Modliła się za swego syna dniami i nocami.

Oceń ten wpis:
Administrator

Uratowałam dziecko modlitwą różańcową

duchowa adopcjaOd 10 lat jestem kapłanem zakonnym Braci Mniejszych Kapucynów Prowincji Krakowskiej. W latach 1996-2001 pracowałem na misjach na Ukrainie. Z dziełem Duchowej Adopcji dzieci nienarodzonych po raz pierwszy zetknąłem się w Kijowie, gdzie przyjechali z Warszawy krzewiciele tej formy niesienia pomocy najbardziej bezbronnym i niewinnym istotom ludzkim, a także ich rodzicom. Entuzjastycznie włączyłem się w tę samarytańską miłość bliźniego i do dziś zaadoptowałem już piątkę dzieci. W lutym tego roku wysłuchałem wyjątkowo pięknego świadectwa działania łaski Bożej, które przedstawiam za zgodą autorki.
 
Pragnę dać świadectwo tego, co przeżyłam w związku z Duchową Adopcją dziecka nienarodzonego. Otóż podczas rekolekcji wielkopostnych, które odbywały się w mojej parafii w 1997 roku mój mąż złożył przyrzeczenie Duchowej Adopcji dziecka poczętego, któremu zagrażała zagłada. Obiecał, że będzie codziennie odmawiał jedną tajemnicę różańca św. przez okres dziewięciu miesięcy. Długo jednak nie wytrwał w tym zobowiązaniu. Modlił się może dwa lub trzy tygodnie, a potem przestał, wymawiając się brakiem czasu i zmęczeniem. Byłam tym bardzo zmartwiona i prosiłam, żeby wrócił do tej modlitwy. Obiecałam, że będę razem z nim modlić się na różańcu. Pragnę nadmienić, że ja osobiście bałam się w czasie rekolekcji włączyć w tę Duchową Adopcję.
Oceń ten wpis:
Czytaj dalej
26088 odsłon
0 komentarze
Administrator

Matka Boża przyprowadziła mnie do Boga

medjugorje sam 033Byłam letnim katolikiem, który ubezpieczał się na życie wieczne tym, że chodził w niedzielę na Mszę św., raz lub dwa razy w roku do spowiedzi św. Modlitwy codziennej nie praktykowałam przez 20 lat.
Pan Jezus poruszył moje serce, serce dorosłej osoby, podczas adoracji Najświętszego Sakramentu w małej kapliczce w Medugorje – w „Oazie pokoju”. Mieliśmy wejść do tej kaplicy na 15 minut, zwiedzić ją i wrócić do autokaru, aby realizować dalszy plan pielgrzymki. Za szybą w głównej nawie kapliczki był wystawiony Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie. Niespodziewanie odczułam tak wielką miłość do Chrystusa, że musiałam pośpiesznie uklęknąć przed Nim i wielbić Boga w swoim sercu słowami pieśni religijnych, które jak lawina napływały jedna po drugiej – wszystkie dotyczyły uwielbienia i czci do Pana Jezusa. Popłynęły strugi łez, nadal wielbiłam, choć już teraz w ciszy swoje go serca, mojego Boga i Zbawiciela – czas jakby się zatrzymał. Wyszłam z kaplicy i uzmysłowiłam sobie, że to Matka Boża – Królowa Pokoju przyprowadziła mnie do swojego Syna, abym zawarła z Nim przyjaźń, aż do końca mojego życia – przyjaźń opartą na prawdziwej miłości Boga do człowieka.
Oceń ten wpis:
Czytaj dalej
2031 odsłon
0 komentarze

Kalendarz bloga

Poczekaj chwilę, ponieważ właśnie szykujemy kalendarz dla Ciebie

Najnowsze artykuły