Klub Książki Tolle.pl

Szatan boi się najbardziej….

rozaniecSzatan najbardziej boi się modlitwy różańcowej, leżenia krzyżem, łaciny…(1)wody święconej, poświęconych sakramentaliów, relikwii, naszego uczestnictwa w Mszy świętej i przyjmowania Komunii, wzywania Imienia Jezusa, widząc nas modlących się, noszenia Szkaplerza, gdy pokutujemy, wynagradzamy itd., itp. Listę można wymieniać długo, a w rzeczywistości, najbardziej się boi naszego dążenia do własnego uświęcenia i naszej świętości.

Dzisiaj zaczyna się Wielki Post. Gromadzimy się na Eucharystii by podczas Mszy Świętej pochylić głowę przed kapłanem i symbolicznie posypać głowę popiołem. Zwyczaj ten sięga V wieku, kiedy dokonywano aktu publicznej pokuty. Po spowiedzi pokutnicy wychodzili przed kościół, gdzie biskup i prezbiterzy sypali na ich głowy popiół parafrazując słowa z Księgi Rodzaju: ”Pamiętaj człowiecze, że prochem jesteś i w proch się obrócisz, czyń pokutę, abyś miał życie wieczne”. Po tych słowach skrapiano pokutników i ich pokutne szaty święcona woda, gdy oni padali na twarz a lud śpiewał Litanię do Wszystkich Świętych. Potem wyganiano ich z kościoła, jak Adama i Ewę z raju. W X wieku zaczęli do nich dołączać tez inni ludzie aż papież Urban II na soborze w Benewencie zalecił praktykowanie tego zwyczaju wszystkim wiernym. Od 1099roku przyjęła się w całym Kościele..


Czas Wielkiego Postu jest czasem pokuty, nawrócenia, powrócenia ducha do Boga, szukaniem utraconego porządku stworzenia w swoim sercu. Jest to czas, w którym szukając w swoim sercu i życiu Boga mam znaleźć czas na wyciszenie, wyrzeczenie, modlitwę. Moja pokuta, pragnienie pogodzenia się z Ojcem związane jest z dobrymi uczynkami, czynami miłosierdzia: „Odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” powtarzamy w modlitwie Pańskiej. Oczekując miłosierdzia Ojca sam potrzebuję okazać litość i przebaczenie bliźniemu, stąd nawoływanie Kościoła do dobrych uczynków. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. ” – kontekst tych słów Jezusa to Sąd Ostateczny..

Jeśli chcę przebaczenia, pojednania z Bogiem – potrzebuję, ufając w Jego Miłosierdzie, otworzyć swoje serce na braci: „Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie” (Jk 2,15n)..

Prawdziwym obliczem czynienia dobra jest głębokie uniżenie przed Bogiem swego serca. Uznanie swojej grzeszności. To postawa człowieka, który uznaje, że nie jest doskonały. Człowieka pokornego, które patrzy tylko w głąb siebie odnosząc swój stan tylko do jednej Osoby – Zbawiciela. Jakże często praktykując dobre uczynki chwalimy sami siebie: jestem już dobrym człowiekiem. Skąd ten wniosek? Bo zamiast spojrzeć w oczy Jezusa porównujemy się do innych osądzając ich w swoim sercu jako mniej godnych, gorszych, mniej pobożnych. Nasza dusza nie jest wyciszona przed Bogiem ale plotkarska, zajęta obmową innych, przez wyszukiwanie wad innych i wywyższanie się ponad nich – nie poszukiwaniem prawdy o sobie, ale potwierdzaniem własnej wspaniałości i pobożności. Widać to skrajnie wyraźnie u religijnych osób, które tak są przekonane o własnej świętości, że każde wydarzenie, które im się sprzeciwia, utożsamiają jako „prześladowanie”. Uznają przy tym że nienawiść diabła dotyczy w szczególności ich, bo są święci i robią dużo dobrego, gdyż w porównaniu z innymi sami siebie osądzili jako ci lepsi..

 Postawą wielkich świętych było uniżenie: „Jestem małe Nic” mówiła o sobie Mała Arabka. Mała Tereska porównywała siebie do piłeczki – zabawki Dzieciątka Jezus, które kiedy ma ochotę bawi się nią, ale również potrafi rzucić w kąt i zapomnieć o swojej zabawce. Nie na wywyższaniu siebie ma polegać pokuta i praca nad sobą..

 Czego najbardziej boi się diabeł? Dobrze odpowiedzieć sobie na to pytanie u progu Wielkiego Postu – wszak ma być to okres w naszym życiu, kiedy przeciwstawimy mu się zdecydowanie, pozbawimy go wpływu na nasze myśli, uczucia, postępowanie..

 Szatan z pewnością nie lubi sakramentaliów, drażni go łacina a postawa leżenia krzyżem budzi jego wstręt. Ale nie chodzi o samą postawę. Jeśli leży krzyżem pyszałek, który myśli źle o innych, plotkuje i się wywyższa? Jeśli odmawiając Różaniec wzmacnia poczucie własnej doskonałości duchowej i zamiast tajemnic życia Pana Jezusa rozważa własne zasługi?.

 Szatan boi się przede wszystkim Pana Jezusa. „Szatan też boi się Niepokalanej Maryi. Nie może znieść, że Maryja jest człowiekiem i on Jej musi słuchać. Boi się też wtedy, gdy wzywamy pomocy aniołów i świętych. a także lęka się rzeczy poświęconych w imię Pana Jezusa , na przykład święconej wody, krzyża, medalika, relikwii świętych…. „ – mówi ks. Eugeniusz Derdziuk, egzorcysta. Szatan bardzo się boi Maryi Niepokalanej. Ona nie popełniła żadnego grzechu, a to oznacza, że szatan nie ma w Niej nic swego. On się cieszy, gdy ktoś zgrzeszy, bo ma nad człowiekiem grzesznym władzę. Nad Maryją nie ma żadnej władzy. Dlatego na cudownym medaliku jest napis: „O Maryjo bez grzechu poczęta…” i wizerunek, jak Ona depcze głowę szatana. I to jest radosna dla nas prawda! Pan Jezus dał nam Ją za matkę wtedy, gdy zwyciężał na krzyżu szatana. Gdy się Jej zawierzamy, to znaczy gdy „bierzemy Ją do siebie” jak św. Jan spod krzyża, to Ona nas broni..

 Diabeł nienawidzi modlitwy Różańcowej, dlatego, że jest to modlitwa Maryi – pokornej i posłusznej Bogu bezgranicznie i doskonale. To tego boi się szatan najbardziej – pokory, która uznaje, że jestem przed Bogiem grzesznikiem, oraz posłuszeństwa, które objawia się w uszanowaniu Jego przykazań, Jego prawa, posłuszeństwo które powoduje życie według Ewangelii. To jest to czego najbardziej nienawidzi szatan i czego się boi..

 U progu wielkiego Postu warto uświadomić sobie, że miejscem gdzie spotyka się pokora i posłuszeństwo jest Sakrament Pokuty i Pojednania. Trzeba pokory by przygotować się dobrze do tego sakramentu, szczególnie wtedy, gdy przez długi czas nie mieliśmy sił czy odwagi wyspowiadać się; posłuszeństwa – by w świetle przykazań rozważyć swoje postępowanie i poprzez to już podporządkować się boskim przykazaniom. Gdy dusza pokorna i posłuszna chyli głowę przed kratkami konfesjonału przychodzi Miłość Miłosierna, i okrywa Krwią Chrystusa rany zadane człowiekowi przez szatana, uzdrawia i wskrzesza duszę. Tego najbardziej boi się szatan. Nie ma nic silniejszego od pokory i posłuszeństwa przed Bogiem. Pokorny i posłuszny nigdy się nie potępi. Potęga Maryi przed Bogiem jest owocem Jej nieskończonej pokory i posłuszeństwa..

 Posiadać pokorę to znaczy znać prawdę o sobie. Tej prawdy nie znajdę szukając wad u innych, śledząc ich słabości, czy zazdroszczące łask innym, ale wpatrując się w Oblicze Jezusa. Odnajdywać odbicie własnej duszy w oczach Boga to konfrontować własne życie z Ewangelią. Trzeba więc wziąć do ręki Ewangelię i zobaczyć jakie wymagania ma wobec mnie Pan Jezus. A potem posłusznie wypełniać Jego prawo. Pamiętajmy że sposobem na szatana w naszym życiu jest Sakrament Pokuty i Pojednania, i Komunia Święta. Spowiedź wskrzesza duszę, uzdrawia i czyni nas od nowa bożym dzieckiem, a Komunia Święta jednoczy z Chrystusem. czyni z nas Monstrancję, w której mieszka Bóg. tego najbardziej boi się szatan i tak pokonamy go najskuteczniej..

 Św. Faustyna Kowalska, powie: „Straszna jest złość szatana” – (Dz. 713). „Lękać się powinien nas wróg, a nie my wroga. Szatan tylko pysznych i tchórzliwych zwycięża, bo pokorni mają moc” – (Dz. 450). Szatan boi się wszystkich, którzy żyją w przyjaźni z Bogiem, boi się człowieka pobożnego. Pobożność wyrywa z pola jego oddziaływania wiele dusz. Im gorliwiej ktoś dąży do doskonałości – według stanu, w którym żyje – tym straszliwszy staje się dla szatana. Człowieka świętego boi się on jak samego Boga..

 Doświadczenie miłości Boga posiada swój początek i fundament w doświadczeniu ludzkiej miłości. W hierarchii wartości przykazanie miłowania bliźniego jest drugie. Bóg pragnąc objawić człowiekowi swoją miłość odwołuje się do pojęć, które człowiek poznaje z więzi między-ludzkich, szczególnie z więzi małżeńskich i rodzinnych. W Biblii Bóg objawia się nam jako Ojciec, Matka, Oblubieniec, Przyjaciel..

 Przykazanie miłości bliźniego – podane nam jako drugie, odsłania również inną podstawową prawdę wiary, że, bez „przykazania pierwszego”, „przykazanie drugie” byłoby niemożliwe do spełnienia. Ani człowiek sam dla siebie, ani też drugi człowiek nie jest nigdy ostatecznym źródłem ludzkiej miłości. Parafrazując słowa św. Jana możemy powiedzieć również: „Nie można kochać człowieka, którego się widzi, jeżeli nie kocha się Boga, którego się nie widzi”. Kiedy autentycznie kocha się bliźniego, to tym samym kocha się Boga..

„A najważniejsza jest Miłość….” Przykazanie miłości Boga i bliźniego w stopniu doskonałym, jak wymaga od nas Ewangelia, jest chyba najtrudniejsze w naszym życiu. Nie pomoże nam Różaniec, leżenie krzyżem, łacina… jeśli będziemy mieli w nienawiści bliźniego i mówili fałszywe świadectwo przeciwko niemu..

 Święty Augustyn sfor­mułował postulat: verum facere seipsum, czyli „czynić sie­bie samego prawdziwym”. Zatem być prawdziwym, czynić siebie samego coraz bardziej prawdziwym oznacza nie tyle, być wiernym samemu sobie, własnym przekonaniom i po­znanej prawdzie, ale przede wszystkim dążyć ustawicznie do coraz pełniejszego poznania prawdy i świadczyć o tej pełnej, chociaż złożonej prawdzie, być wiernym tej pra­wdzie w swoich sądach i w swoim postępowaniu. .

 Całkowite zdanie się na Boga wyrażone przez leżenie krzyżem, winno być dla nas, zarówno w liturgii, jak i pobożności prywatnej, przypomnieniem tej prawdy. Padnięcie twarzą na ziemię nie może budzić jedynie pustej ciekawości czy stać się okazjonalną atrakcją liturgiczną, ale przez głębsze zrozumienie dobrze, by stało się wyrazem szczerej Bożej prawdy o nas samych!.

 

 [1] Istnieje dokument, który możemy nazwać „deklaracją soborową o języku łacińskim w Kościele”. Jest to Konstytucja Apostolska błogosławionego papieża Jana XXIII Veterum Sapientia o użyciu języka łacińskiego. Jest to konstytucja podpisana z niebywałą solennością na ołtarzu św. Piotra w dniu 22 lutego 1962 roku. Papież napisał tę konstytucję w 400 lat po opublikowaniu kanonów Soboru Trydenckiego o języku łacińskim. Oto, co znajdujemy w tym dokumencie: a) łacina jest żywym językiem Kościoła; b) łacina jest wspaniałą szatą doktryny niebieskiej i świętych praw; c) łacina jest językiem Kurii rzymskiej; d) seminarzyści powinni uczyć się języka łacińskiego (instrukcja mówi o tym w sensie imperatywnym); e) należy nauczać łaciny w szkołach i na uniwersytetach, aby ich uczniowie mogli poznać początki i źródła naszej [kościelnej] historii. Jak więc widzimy jest to deklaracja niezwykle konkretna, niestety dziś kompletnie przemilczana, bo arogowana przez Sobór Watykański II.

Oceń ten wpis:
Dusze czyśćcowe wyproszą wszystko
Potęga i Piękno Różańca Świętego
 

Kalendarz bloga

Poczekaj chwilę, ponieważ właśnie szykujemy kalendarz dla Ciebie