Klub Książki Tolle.pl

Oświadczyny i narzeczeństwo

oswiadczynyCelem tworzenia pary chłopak - dziewczyna nie jest chodzenie ze sobą bez końca, lecz dorastanie do miłości małżeńskiej oraz do podjęcia decyzji o byciu razem na zawsze.
Dla nastolatków i młodych dorosłych ważny w dorastaniu do miłości i budowania trwałych więzi jest kontakt z drugą płcią. Szczególne znaczenie ma w tym względzie zakochanie i tworzenie pary chłopak – dziewczyna. Celem chodzenia ze sobą i coraz lepszego poznawania siebie nawzajem nie jest flirtowanie czy posiadanie partnera, z którym można by potańczyć, ale coś znacznie ważniejszego: weryfikowanie, czy on i ona potrafią się coraz lepiej rozumieć oraz coraz dojrzalej kochać siebie nawzajem i zdecydować się na małżeństwo.

Oświadczyny


Samo tzw. chodzenie ze sobą i bycie parą nie doprowadzi automatycznie do narzeczeństwa i małżeństwa. Potrzebne są odważne decyzje jego i jej. Inicjatywa w tym względzie należy do chłopaka. To on ma poprosić ją o rękę, a nie czekać, aż ona mu się oświadczy. To nie róża szukała Małego Księcia. To Mały Książę postanowił powrócić do róży, gdy upewnił się, że potrafi kochać i że chce, aby to ona była „tą” jedyną różą jego życia. Całego życia!
Kandydat na męża to ktoś stanowczy i zdolny do podejmowania wielkich decyzji. Ktoś, kto stwarza klimat bezpieczeństwa. Jeśli on i ona chodzą ze sobą od wielu miesięcy, jeśli niemal wszędzie są razem, to znaczy że stali się dla siebie atrakcyjni, że się w sobie zakochali, że w obojgu pojawiła się myśl o byciu ze sobą na zawsze. Zwykle nie później niż po kilkunastu miesiącach on powinien podjąć rozmowę na temat wspólnej przyszłości. To on ma podjąć to ryzyko. Dziewczyna znajduje się wtedy w komfortowej sytuacji. Może przyjąć lub odrzucić oświadczyny. Jeśli ma ku temu powody, może oznajmić, że potrzebuje jeszcze czasu, by dać odpowiedź. Wtedy powinna określić konkretnie, jak długi będzie to czas.


Oświadczyny to nie ślub

Oświadczyny nie są tym samym, co decyzja o ślubie. Otwierają natomiast jakościowo nowy okres we wzajemnej relacji narzeczonych. Odtąd obydwoje wiedzą już, że mają wobec siebie poważne zamiary i że są zdolni do podjęcia decyzji na zawsze. Po złożonych przez niego i przyjętych przez nią oświadczynach obie strony mają prawo – aż do dnia ślubu! – wycofać się z zamiaru małżeństwa, jednak wyłącznie wtedy, gdy pojawią się ku temu ważne przyczyny.
Oświadczyny nie oznaczają, że narzeczeni powinni się szybko pobrać. Z ważnych powodów – na przykład z powodu braku mieszkania, chęci dokończenia studiów czy konieczności uskładania pieniędzy – mogą planować ślub nawet dopiero za kilka lat, ale ona już wie, że stała się dla niego najważniejszą osobą na tej ziemi, a on już wie, że także ona ma zamiar związać się z nim na zawsze.

Gdy pojawiają się wątpliwości…
Jeśli w miarę bycia razem jedna ze stron zauważy, że ta druga osoba ma poważne problemy ze sobą, z hierarchią wartości, z zasadami moralnymi czy że już nie okazuje takich znaków radości i wsparcia jak dotąd, powinna wprost o tym mówić. Teraz wszystko zależy od reakcji tej drugiej osoby. Jeśli uzna prawdę o swoich słabościach czy błędach, jeśli przeprosi, jeśli podejmie wysiłek rozwoju, to jest szansa na wspólne dorastanie do małżeństwa. Jeśli natomiast będzie negować czy lekceważyć własne słabości, albo jednego dnia za wszystko przeprosi, a na drugi dzień już o wszystkim „zapomni”, to powinno się podjąć decyzję o rozstaniu.
Narzeczona czy narzeczony to nie terapeuta. Jeśli nawet jej czy jemu udałoby się kiedyś pomóc tej drugiej osobie w przezwyciężeniu poważnych słabości, to strona „ratowana” nie uwolni się już z kompleksów, a strona „ratująca” nigdy już nie będzie czuła się bezpieczna w małżeństwie, gdyż będzie się obawiać, że któregoś dnia stare problemy i słabości tej drugiej osoby powrócą. Małżeństwo jest zbyt ważną sprawą, by mylić je z terapią. Jeśli ktoś poważnie rozczarował i nie wyciągnął natychmiast wniosków ze swoich słabości, powinien zapłacić cenę, jaką jest odejście. Wtedy w kontakcie z kolejną osobą ma szansę wyciągnąć wnioski i postępować odpowiedzialnie i uczciwie.

Wolność do dnia ślubu

Jeśli jedna ze stron rozczaruje, druga do dnia ślubu ma prawo się wycofać. Podobnie, jeśli w okresie bycia parą pojawi się jakaś inna osoba, która bardziej zafascynuje, należy być uczciwym i wycofać się z dotychczasowego związku. Małżeństwo można zawierać wyłącznie wtedy, gdy wybrana osoba cieszy mnie najbardziej na świecie!
Wycofanie się przed ślubem wymaga odwagi, ale jest jedyną uczciwą postawą. Dopiero ślub wyklucza budowanie intymnej więzi z innymi niż małżonek osobami. To ślub, a nie narzeczeństwo, stanowi początek małżeństwa. Gdy ktoś nie jest pewny co do tego, czy chce się związać małżeństwem z drugą osobą, nie powinien decydować się na ślub!
Warunkiem podjęcia dojrzałej decyzji o zawarciu małżeństwa jest zachowanie wolności do dnia ślubu. Właśnie dlatego tak ważne jest, by ona i on nie mieszkali razem przed ślubem ani nie podjęli współżycia seksualnego. Tylko wtedy bowiem rzeczywiście mogą zachować do końca wolność oraz zdolność do krytycznego obserwowania drugiej osoby. Tylko wtedy też ewentualna decyzja o rozstaniu mniej boli.
Jeśli dojdzie do rozstania, to ona i on nie powinni już szukać ze sobą kontaktu, gdyż bycie blisko siebie powodowałoby niepotrzebne, dodatkowe cierpienia oraz utrudniałoby budowanie więzi z innymi osobami.

Wymagać od samego siebie!

Coraz więcej szlachetnych młodych ludzi twierdzi, że nie znajduje w swoim środowisku takiej osoby, która pociąga fizycznie i duchowo oraz która jest na tyle dojrzała, że warto związać się z nią na zawsze. Wielu młodych ludzi rozczarowuje się kolejnymi związkami. Po takich doświadczeniach przychodzi pokusa poddania się i zadowolenia się małą stabilizacją wygodnego życia w samotności. Pojawia się smutek i zwątpienie, czy spotkam jeszcze kogoś, kto mnie zachwyci i z kim założę szczęśliwą rodzinę. W takiej sytuacji warto tym bardziej dbać o pogłębioną więź z Bogiem, z rodzicami i rodzeństwem, z mądrymi przyjaciółmi. Warto też tym bardziej – a nie tym mniej! - stawiać sobie wysokie, ewangeliczne wymagania. Warto konsekwentnie respektować własne ideały, marzenia i priorytety. Warto nadal troszczyć się o własny rozwój. Upewnia nas o tym Jezus: „Kto ma, temu będzie dodane i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma” (Mt 13, 12). Kto ma w sobie miłość, świętość i radość, ten ma wszelkie szanse, by spotkać kogoś podobnego sobie. Trzeba stawać się osobą, która potrafi zachwycać, by ktoś mógł się nami zachwycić!

Ks. Marek Dziewiecki

Oceń ten wpis:
Modlitwy do świętej Moniki, patronki żon i matek
Dlaczego tyle napięć między nami?
 

Kalendarz bloga

Poczekaj chwilę, ponieważ właśnie szykujemy kalendarz dla Ciebie