Święty, Sprawiedliwy Boże! w tym świętym czasie pokuty szczególnej chcę serce moje wznosić do Ciebie. Ty jesteś Świętym, o Panie! i chcesz, abyśmy i my świętymi byli.
Lecz gdzież jest człowiek, który by nie zgrzeszył, i mógł się ostać przed obliczem Twoim? Gdy zwrócę uwagę na dawniejsze życie moje, o jakże w nim wiele przewinień spostrzegam! Prawda, że między nimi wiele było wykroczeń słabości i lekkomyślności, ale też były często i grzechy złości z rozwagą popełnione, a nawet zbrodnie. Jakże często bywałem/am obojętnym/ą w Miłości Twojej. Moja wiara jakże maleńką, a moja ufność i pragnienie osiągnięcia zbawienia, jakże były słabe. a przy tym, jak wielkie były moje opuszczania się w modlitwie i nabożeństwie. Ach, Panie! jakże to łatwo może się człowiek opuścić w cenieniu siebie i Miłości Twojej.
Lecz gdy się jeszcze dalej zastanawiam, o jakżem często przewinił/a i przeciw miłości bliźniego. A chociaż mu nie wyrządził/a wielkiej niesprawiedliwości, przecież nie jednego obraziłem/am i zasmuciłem/am, to przez gniew porywczy, to przez obmowę i zniewagę, lub przynajmniej myślą przez niegodziwe posądzanie. Nadto, jakżem często obrażała moich przełożonych przez nieposłuszeństwo, albo podwładnych przez surowe obchodzenie się z nimi. O Boże, jeżeli wszystkie grzechy pamiętać będziesz, któż się przed Tobą ostoi? A nawet, co się tycze miłości względem samej siebie, o jakżem często i przeciwko tej wykraczała. Nierządnej miłości, pożądliwości cielesnej, często pozwalałam przewagi nad sobą; szłam za namiętnością, nie pomnąc na zbawienie duszy mojej. Ile żem dobrego zaniedbała, i jak opieszale używałam środków do mojej poprawy i udoskonalenia.
O Dobry Boże, wyznaję moje zbrodnie przed Tobą, i błagam Cię w upokorzeniu: racz mi je łaskawie przebaczyć i odpuścić! Użycz mi czasu i Łaski do pokutowania za nie, a bądź mi miłościw. Amen.