banner1

Reklama Top

maryia

sw monika napis

MAŁY MODLITEWNIK 

Modlitwa na zakończenie starego roku (1912)

 

Boże! jakże prędko czas upływa! Znowu znaczna część życia mego przeminęła Z każdym momentem zbliża się ostatnia godzina moja! przejdzie prędzej, niżeli się spodziewam. Młodość, czerstwe zdrowie, nie obronią od śmierci. Jakże już wiele nagłej śmierci przykładów widziałem (am)! To wszystko mi przypomina, że umrzeć muszę, i że nawet niespodzianie umrzeć mogę. Miałżebym (miałażbym), pamiętając o śmierci, wzdrygać się, albo ją sobie lekkomyślnie z pamięci wybijać? Cóż by to był za nierozsądek! Śmierć przez to ani na krok nie oddaliłaby się ode mnie, ale owszem stałaby mi się prawdziwie straszną. Jeżeli się śmierci lękać nie chcę, tedy się przez częstą pamięć z nią obeznać muszę i tak żyć, abym zawsze mógł (a) dobrze umrzeć. Jedyne i najlepsze na śmierć przygotowanie się, jest życie chrześcijańskie i szczera poprawa, bo jakie życie, taka bywa śmierć. Czyż należy to przygotowanie się na ostatnią chwilę życia odwlekać? Kiedy najczęściej w mdłościach i boleściach, bez przytomności leżąc, chory, do wszystkiego niesposobnym bywa? Nie, o Boże mój, nie chcę ja duszy mojej tak marnie zatracać; teraz, gdy mi czasu i łaski nie odmawiasz, teraz to chcę uczy nić, co wtedy pragnąłbym (abym) wykonać, teraz ja sumieniem moim i wszystkim rozporządzę, nagrodzę, com zaniedbał (a), i ze wszelką usilnością około poprawy mojej pracować nie przestanę, aby mnie śmierć nigdy nie zastała nieprzygotowanym (ą). Teraz przy dobrem zdrowiu będąc, pomyślę o śmierci, a ile razy mnie pokusa do grzechu nęcić będzie, to zawsze zapytam siebie, co z tego za pożytek w ostatniej chwili wyniknie? i czy pozwoli mi Pan łaskawy potrzebnego czasu do pokuty?

Gdy praca stanu mego przykrzyć mi się będzie, gdy cierpliwość w uciskach ustanie, albo w ćwiczeniu się w dobrem słabnieć pocznę, tedy tą myślą, żem wszystko wycierpiał (a) dla chwały Twojej, pokrzepię się. Co dziś uczynić mogę, tego na jutro nie odwlekę, ponieważ nie wiem, czy dla mnie będzie jeszcze jutro. W krótkim czasie życia mego chcę tyle dobrego uczynić, ile tylko mogę, aby nagrodę w niebie uzyskać. Wszystko, co mam na tym świecie, opuścić muszę, tylko uczynki moje ze mną do wieczności pójdą.

Jak sobie nie życzę umrzeć w gniewie i zawziętości, tak nic chcę ani dnia jednego go w nich trwać, ale raczej odpuszczać jak mnie Ty, Boże! odpuszczasz: chcę wszystkich miłować, bo w niebie tylko sama miłość mieszka.

Na ostatek chcę też uciski wszelkie, które po większej części sam (a) na siebie sprowadziłem (am), obrócić na poprawę moję, zgadzając się cierpliwie z wolą Boską; lepiej bowiem odpokutować tutaj, niżeli cierpieć tam.

Tak się sprawując, mogę każdego czasu śmierci spokojnie oczekiwać. Ona mię do Ciebie, Ojcze mój! do spoczynku, do nieustannej radości zaprowadzi. Zasnę lekko i szczęśliwie, abym się na żywot wieczny obudził (a). Panie życia i śmierci, w rękach Twoich zostaję! weźmij mnie do Siebie, kiedy się Tobie podoba. Proszę Cię, o Boże łaskawy, przyjmij dzisiejsze moje westchnienia i daj, abym przez wszystkie dni rozpoczynającego się jutro nowego roku, niczym innym jak tylko pobożnym wypełnianiem obowiązków moich i przygotowaniem do szczęśliwej śmierci się zajmował (a), żebym wypełniał (a) we wszystkim święte Twe przykazania. Amen.

za: Pobożny katolik w modlitwie i śpiewie : książka do nabożeństwa i śpiewnik kościelny (1912r.)